Z perspektywy poprawności językowej nie ma różnicy, czy zapraszamy kogoś na „webinar” czy na „webinarium”. Słowniki oraz poradnie językowe obie formy uznają za równoprawne. W tekstach pisanych „webinarium” jest nawet częstsze!
Słowo „webinar” jest za to prostsze i wygodniejsze.
Historia obu słów jest bardzo frapująca! „Webinar” dotarł do polszczyzny z języka angielskiego. Tam wyraz ten powstał z połączenia dwóch wyrazów: „web” (pol. sieć) + „seminar” (pol. seminarium). I teraz robi się ciekawie, bo obok zapożyczenia „webinar” równolegle zaczęliśmy używać połowicznego tłumaczenia. Z „webinar” pozostawiliśmy angielską cząstkę „web”, natomiast „seminar” zastąpiliśmy polskim „seminarium”. I tak powstało słowo „webinarium”, czyli „webowe seminarium” (logiczniej byłoby mówić „sieciarium”).
Nie da się ukryć, że „Zaproszenie na webinarium” brzmi powabnie i poważnie! „Webinarium” kojarzy się bowiem ze słowami pochodzenia łacińskiego typu „audytorium”, „oratorium”, „instrumentarium”. Co więcej – wpisuje się w serię nazw innych spotkań erudytów, jak „konwersatorium”, „proseminarium” czy „seminarium”.
Z drugiej jednak strony – „webinarium” jest słowem trudniejszym od „webinar”. Ma aż 4 sylaby i dość skomplikowaną odmianę – ta sama forma pojawia się we wszystkich przypadkach liczby pojedynczej.