Kilka lat temu pewien wrocławianin zaproponował, by wszystkie „przystanki na żądanie” zmienić na „przystanki na życzenia”. Słowo „żądanie” – argumentował – jest zbyt mocne, przez co może wzbudzać u pasażerów i kierowców wzajemną niechęć. Czy mieszkaniec Wrocławia miał rację?
Z pewnością miał dobrą intuicję. Wielki słownik języka polskiego (wsjp.pl) „żądanie” definiuje jako ‘stanowcze życzenie’. W słowie „żądać” ukryta jest zatem ‘stanowczość’!
Niestety, w przepisach prawa znajdziemy sporo słów podszytych czymś w rodzaju niechęci.
A może zrobimy społeczny eksperyment? „Wezwania do usunięcia braków” zamieńmy na „prośby o uzupełnienie braków”, kodeksowe „pouczenia” – na „informacje prawne”, a „prawo żądania wglądu do akt” – na „możliwość wglądu”. Być może złagodzenie tonu części tych zwrotów nie będzie wymagać zmiany prawa?